***
Kolorów ciąg dalszy....
Chociaż biały,czarny to smutasy ....
***
Biało...biało....bardzo biało.....było....będzie
Gwiazdki,śnieżynki ....jedyne małe formy ,które lubię robić.W tym roku zrobiłam już ok.60sztuk.Dzieci tak się zachwyciły ,że nie mogłam im odmówić .
I tak śnieżynki wyszły...w formie podarków....do szkoły i przedszkola-:)))))
Ale nie ma tego złego ,jak wyszły tak przyszły zamówienia i to cieszy mnie najbardziej.
A dodatkowo Ania zaproponowała na swoim blogu super zabawę pt.Śnieżny tydzień.
Przez cały tydzień (od 2 do 6 grudnia) Ania rozpracowuje na czynniki pierwsze schematy śnieżynek i dodatkowo wspiera nas słowem i zdjęciami kolejnych rzędów ,etapów.
Zabawa super,z niecierpliwością czekam na kolejne dni.
***
Czarno....nie moje czarno.....ale warte pokazania....
I w tym momencie musimy trochę cofnąć się ,do początków mojej fascynacji szydełkiem.
Otóż moja babcia szydełkowała piękne kołnierzyki,serwetki,obrusy i firany.Nie korzystała z żadnych wzorów,schematów(prawdopodobnie ich wtedy nawet nie było). Wzór rysowała sobie na kartce lub wymyślała w trakcie roboty
Firany były piękne i przede wszystkim duże.A dla mnie małego dziecka wręcz ogromne!!!
Do dzisiaj pamiętam jak je babcia prała i krochmaliła.Na poddaszu starego domu była komórka ,w której stała rama z drewna z ponabijanymi gwozdziami (po śląsku nazywa szpanong).
I na te gwozdki babcia naciągała każdą firanę ,cierpliwie krateczka po krateczce.
Dopiero po latach wiem jak duży był to wysiłek.
A po babci talent do szydełkowania odziedziczyła jej córka a moja ciocia.Pamiętam ciocię dłubiącą serwetki ,poduszki(pamiętacie kolorowe poduszki robione z wełny na szydełkowej kratce?).
A gdy ja zaczęłam swoją przygodę z szydełkiem namówiłam ciocię do robienia ubrań a nie tylko serwetek.
Doszła do takiej wprawy ,że potrafi odtworzyć dany wzór bez schematu ,tylko na podstawie zdjęcia.
I właśnie ta czarna sukienka jest jej dziełem.Została zrobiona na prośbę córki cioci a prywatnie, jak się już pewnie domyślacie mojej kuzynki,prawie siostry Eli.
I tak to historia szydełkowa mojej rodziny.
A my jako piękne,skromne-:)))) i utalentowane dziewczyny postanowiłyśmy trochę poszaleć , połączyć swoje pasje i chwalić się wam co też z tego nam wychodzi!
I wygląda na to ,że nie tylko skleroza to moja siostra ale i skromność też-:)
I na koniec chciałam Wam powiedzieć,że kupiłam nową Burdę-druty i oczka.
Burda jak to Burda szału nie ma ale kilka perełek się znajdzie.a na stronie 20 znajdziecie sukienkę ,którą właśnie robię,a nawet mam zamiar skończyć i w przyszłym tygodniu Wam pokazać.
Schemat znalazłam na tej stronie (pierwsza z góry)
A teraz mogę sobie jeszcze poczytać jak ją robić.Bo jak zwykle robię po swojemu ,ale tym razem okazuje się ,że aż tak bardzo nie poszalałam-:)
I tak kręci się przed świąteczna machina.A ja spokojnie sobie sprzątam,myję milion okien,dziergam gwiazdki,sukienkę ,biegam do pracy,szkoły ,przedszkola,na treningi,zdjęcia itd. itp. ........czyli norma. I paradoksalnie im więcej mam obowiązków tym lepiej sobie radzę!Czasami sobie tylko myślę"żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce"
Zakręcone życie matki-polki ale kocham to moje szaleństwo-:))))
Ps.jak to napisałam to przestałam się dziwić ,że ciągle w aucie mi kontrolka z paliwa świeci-:))))
Ps.1 Postanowiłam zmienić nazwę bloga , od dzisiaj nazywa się
"nie samym szydełkiem..."
Pozdrawiam ,słońca życzę-:)))










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz