Wczoraj na moim grzbiecie wylądował top.Powiecie top jak top czym tu się chwalić.Ano kochani jest czym bo:
po pierwsze primo-to top 110 z Burdy 7/2013
po drugie primo-to top samo szyty jest!
po trzecie primo- instrukcja szycia wyszła spod tych zdolnych łapek
a po czwarte primo-jak wiecie to początki mojego szycia więc stopień trudności wzrósł ale patrz drugie primo i wszystko jasne.
Generalnie jestem zadowolona(te słowa już gdzieś kiedyś padły i w tym miejscu ukłony dla ulubionego kamerzysty) chociaż kilka rzeczy bym zmieniła.
Według mnie dekolt za duży mimo skrócenia ramiączek o ok.3 cm,tył delikatnie się rozjeżdża .Po głębszych przemyśleniach dochodzę do wniosku ,że gdybym szyła z polecanego materiału czyli dżerseju to byłoby lepiej.Ja uparłam się na dzianinę bo.....miała piękny jagodowy kolor a dżersej nie!
Top wczoraj został przetestowany i ogłaszam ,że warto bo fajny,nie za trudny a ,że dekolt trochę za duży no cóż.....pomoże załatwić parę spraw !
a teraz wracamy do topu ,parę szczegółów-samego szycia to tu nie za wiele za to można poszaleć z szyciem ręcznym!
A teraz sesja zdjęciowa(kiepska!)
| jak zwykle coś mówię! |
| ręcznie podszyty dół |
| szew boczny podszyty maszynowo zgodnie z podpowiedzią Agnieszki |
| ręcznie podszyłam odszycie pachy tyłu |
| ramiączka ozdobiłam cekinami i ręcznie przyszyłam |
Umówiłam się z P.Doktor pediatrą na bilans młodszego syna.Wszystko miło pięknie p.doktor zaprasza ma 14,więc śmigamy a mamy co bo jeżdżę ok 30 kilometrów z dzieciakami bo to jedyna sensowna osoba,która WIE! jak leczyć dzieci i w100% mam do niej zaufanie.No więc jadę sobie jadę a tu naraz droga rozkopana i objazd i sic! przecież ja znam tylko tę jedną ,no dobra piękne tablice informują mnie ,że tam i tam to pewnie wyjadę tam gdzie chcę.Kochane nic bardziej błędnego! bo po paru kilometrach sic! kolejna droga rozkopana! i w tym momencie byłam w czarnej du..... bo przypominam to objazd objazdu.Zdenerwowałam się okrutnie ,upał jak jasna cholera,dziecko z tyłu krzyczy -niedobrze mi mamusiu! jacie pędzę co teraz,zupełnie nie wiem gdzie jestem, dobrze ,że jeszcze napisy na sklepach po polsku! zdesperowana rzuciłam się na dwie kobiety stojące na chodniku z prosbą o pomoc.Gdy ujawniłam ,gdzie chcę jechać panie spojrzały na mnie lekko z niedowierzaniem i w końcu jedna podjęłą męską decyzję i mówi ,że owszem ona wie gdzie to jest ale nie kieruje autem więc mi tego nie wytłumaczy ale jeśli ZGODZĘ SIĘ ZABRAĆ JĄ ZE SOBĄ to ona mnie pokieruje! czy się zgodzę no jasne ,że tak kobieto ratujesz mi życie!No więc obca kobieta kieruje mnie przez zawiłości miasta a uwierzcie lekko nie było spociłąm się jak ta przysłowiowa mysz ale uffff udało się .Jakoś dojechałyśmy na miejsce szczęśliwie .Zapewne ta Pani mnie nie czyta ale w tym miejscu BARDZO JEJ DZIĘKUJĘ !!!! ZWRÓCIŁA MI WIARĘ W LUDZI I ICH BEZINTERESOWNOŚĆ!!!!
To by było na tyle ,wytrwałym gratuluję
Pozdrawiam miłego dnia