czwartek, 29 sierpnia 2013

Co to jest?

Ha! sama siebie pytam bo nie dowierzam ,że to wymyśliłam a właściwie wyśniłam .Tak ,tak wyśniłam.
A chodzi o to ,że Agnieszka i jej Ślubny wymyślili konkurs jakiego jeszcze chyba nie było .I tak właśnie skusiłam się wziąć udział  w powyższym i długo myślałam co by tu wytworzyć by powalić Agnieszkę na kolana chociaż kurcze Aga kolana ma chore to może lepiej nie ???
W każdym razie wyśniłam to robię i jak na razie, w moim mniemaniu, wychodzi gites .Zobaczymy, koniec niedługo a na razie mała zajawka



z tych właśnie materiałów coś tam ten ......ale brakuje na zdjęciu jednej rzeczy ,nazwijmy ją "towarem właściwym",którego z przyczyn niespodziankowych ujawnić nie mogę oraz moich pokłutych paluchów i zgryzionego języka.Dwóch ostatnich z przyczyn estetycznych ujawniać nie zamierzam-:)
Zainteresowanych uprasza się o cierpliwość.

A tutaj dowód na to ,że szycie zajęło moją głowę ,umysł i członki.
Dzisiaj odebrałam śliczne przesyłki a  w nich

 tadammmmm


Burdy nr 2,5 i 6 z tego roku zakupione na popularnym serwisie.
I powiem Wam ,ze kupiłam je bo w każdej jest coś co bym chciała mieć!
A Burdę nr 9 kupiłam już u siebie i powiem Wam ,że parę rzeczy bardzo mi się podoba np.spódnica 105 A,sukienka 108,bluzki 119 i 117.Kurtka 124 tez wpadła mi w oko...tak ,tylko problem w tym ,że ja to już bym te ubrania chciała mieć i nie wiem na co się zdecydować najpierw!
No i mam świadomość ,że jako początkująca to raczej sobie ze wszystkimi nie poradzę ale pomarzyć można .To ja chyba pójdę przekalkować wykrój sukienki 108.Na rozpoczęcie roku szkolno-przedszkolnego będzie jak znalazł .


A na koniec muszę się wyżalić.
Jakoś w tym roku jestem wybitnie zawiedziona tym ,że Ikea wysyła swoje katalogi tylko do mieszkańców większych miast.....kurcze ja to raczej w mieście nie mieszkam a Ikeę bardzo lubię ale mam do najbliższej lekką ręką licząc 60  km w jedną stronę więc ot tak sobie po katalog nie wpadnę .A w większych miastach zapewne nie wszyscy odczuwają potrzebę posiadania katalogu a ja  ową potrzebę odczuwam bardzo silnie!Bo po prostu tęsknie do wersji papierowej ,szelest kartek ,możliwość  przeglądania "gdy mi się zachce ",w każdej chwili przy porannej kawce.
Kurcze jakaś niereformowalna jestem ,wersja elektroniczna w żadnej mierze mnie nie zadowala-:((((


Okej to tyle żali ,a w następnym wpisie ujawnię co mi wyszło (jeśli w ogóle wyszło-:)  ) z szycia poszukiwanego w poprzednim poście  wykroju sukienki a powiem tylko tyle ,że wcale nie szyłam z tego i jak Burda zaleca.
Czy to znaczy ,że się rozwijam szyciowo,kreatywnie itp??????



Pozdrawiam .


środa, 21 sierpnia 2013

Prosba...a nawet dwie

Kochane moje mam dzisiaj do Was dwie prosby

po pierwsze poszukuję Burdy nr 3z 2013 r. .Niestety jakoś to szukanie kiepsko mi idzie....konkretnie chodzi mi o sukienkę model 110.Taka prosta,zwyczajna ,nie rzucająca się za bardzo w oczy-:) o taka



Prosba nr NIEAKTUALNE - już mam.Aga dziękuję!  

po drugie 
kupiłam kiedyś (na początku mojej przygody z drutami) zestaw tzw.startowy z drutami KP-metalowe 4,drewniane 5  i akrylowe 6(?)
Do ręki i gustu przypadły mi tylko metalowe a pozostałe leżą i nic nie robią.
I stąd moje nieśmiałe pytanie:czy któraś z Was byłaby chętna na wymianę-drewniane 5 i akrylowe 6 na  metalowe 5 i 6?



Mogę zamienić się z jedną osobą lub dwiema,  bez różnicy dla mnie ,zawsze można się dogadać.Piszcie w komentarzach lub na monis0275@gmail.com
Pozdrawiam

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Groszki

Wróciłam!!!
W tym roku wyjazd krótki ale baaardzo udany!
Baseny,spa,wellnes,kręgielnia,bilard i wiele wiele innych atrakcji opanowane!!!szwedzki stół również....niestety ale co tam do następnego urlopu zdążę zrzucić to co przybyło.Oj bo jedzonko było pyszne.Każdego dnia "karmił nas inny kraj"-w tym roku zaliczyliśmy Włochy,Polskę i Grecję
 Mnnniammm szpinak w cieście filo.
Jak dla mnie najlepszy wypoczynek i nic innego mi nie trzeba-blisko,dobrze, w miarę z kosztami.
czujemy się dopieszczeni a wszystkiego zaznaliśmy tu.

Dobrze, dosyć już tego chwalipięctwa ,do rzeczy.

Na początku sierpnia powstała sukienka.Ale coś do zdjęć było jej daleko-a to silikonowych ramiączek nie było,a to pasek nie ten( i tak w końcu jest jakiś stary ) ale w końcu wszystko się zgrało .
Ponoć to nieśmiertelny deseń i powinien znalezć się w szafie każdej kobiety....Polemizować nie zamierzam!
I tak oto są
Moje Groszki!



Co prawda  do tej z której brałam przykład daleko mi  ale na swoje usprawiedliwienie dodam ,ze pierwszy raz"szyłam z głowy"czyli nie mając żadnego wykroju.
Pomogła mi instrukcja zamieszczona na tym blogu....i jakoś poszło.
Jestem zadowolona ,nie wiem co to za materiał ale dosyć ładnie się układa.
A teraz szczegóły:

wiązanie u góry

podkrój pachy wykończony lamówką

dół
I ze mną w środku









i na koniec "wisienka na torcie"


mamo!!!!czy ty zawsze musisz robić głupie miny!!!-:)))))



I na koniec mała informacja- sfiksował mi gmail(tzn.pewnie ja coś tam poprzestawiałam-:) więc jeśli ktoś chciał się ze mną skontaktować w zeszłym tygodniu i czeka na odpowiedz to przykro mi ale się nie doczeka-:(  proszę o wysłanie jeszcze raz na nowy adres widoczny w profilu.
Pozdrawiam i słonecznego miłego tygodnia.

środa, 14 sierpnia 2013

Uśmiech i miętus

 Wpadłam   na chwilkę bo iście sądny dzień dzisiaj,jakoś wszystko się skumulowało .
Więc do rzeczy:
po pierwsze w poprzednim wpisie minka mojego syna nie zapowiadała udanego wyjazdu ale to już za nami bo dzisiaj uśmiech od ucha do ucha a to za sprawą wizyty w przychodni  celem zamiany   (za  "drobną  dopłatą ") zwykłego ,brzydkiego,ciężkiego gipsu na leciutki elegancki NIEBIESKI gips plastikowy.
Dla dzieci (myślę ,że dla dorosłych też ) rewelacja i co najważniejsze mając taki gips można pluskać się w basenie!!!
 Proszę oto dowód
Dziecię zadowolone kąpielówki można pakować-:))))

Po drugie chciałam się pochwalić(a co!),że zrobiłam top wg instrukcji Ani.


Dziewczyny  polecam gorąco,top jest superowy.Robi się go migusiem dzięki prostemu wzorkowi ale przede wszystkim dzięki rewelacyjnemu kursowi ,który Ania przygotowała i udostępniła.Wszystko w łatwy i przystępny sposób przekazane.
Ja oczywiście nie byłabym sobą gdybym czegoś po swojemu nie zrobiła.
Wg kursu Ani top robimy z dwóch kawałków (przód i tył) ja jednak robiłam tak jak lubię czyli na okrągło.Myślę ,że to nie zaszkodziło a mnie robiło się przyjemnie.Ta zmiana podyktowana była też brakiem czasu ,koniecznie chciałam mieć  zrobiony go na wyjazd a nie wiem jak by mi wyszedł robiony w kawałku no i to zszywanie grrrr nie lubię.
Lekko dopasowałam go też w talii inaczej wykończyłam dekolt- zrobiłam trochę więcej rzędów "krateczki" w górę na ramionka.
Jestem mega bardzo zadowolona wręcz zakochana w tym udziergu!!!! w snach bym się nie spodziewała,że tak fajnie mi wyjdzie.
A technicznie-Maxi kolor miętowy, trochę ponad 1,5 motka ,szydełka Tulip 1,75 i 1,3.
Aniu dziękuje dobra kobieto!

 Zdjęcia dzięki uprzejmości dziecka z gipsem-:)))






"mamo prawie jak modelka"....taaa wszyscy wiemy prawie robi różnicę-:)


Pozdrawiam a teraz zmykam do pakowania .Do zobaczenia w przyszłym tygodniu.
Miłego słonecznego weekendu.


poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Pech

 Ciekawe co za franca podłożyła nogę Jaśkowi-:(((

A w czwartek długo oczekiwany wyjazd.
Synuś nie martw się damy radę!

niedziela, 11 sierpnia 2013

Dla odmiany..

..dzisiaj coś szydełkowego.






Sukienka a może tunika? Wzorek znalazłam tutaj i bardzo chciałam ja zrobić.Gdy stwierdziłam ,że w tym roku raczej nie, to pojawiła się znowu na Maranciakach jako propozycja dziergania on-line,pomyślałam ,że chyba mnie prześladuje i postanowiłam spróbować i ......dziergałam ,dziergałam wiecznie,jak policzyłam cos koło miesiąca!
Ale w końcu dotarłam do mety i dzisiaj sukienka miała swoją premierę na rodzinnym obiedzie w ulubionej restauracji.
Nie powiem zwracała uwagę pań siedzących przy stolikach obok co niewątpliwie podniosło poziom mojego zadowolenia i próżności (ale tej ostatniej troszeczkę hehe).
A technicznie-nitka Kristal przewinięta w pojedynczą nitkę,szydełka 1,9   2,1  tulip i 2,5 prym.Zużyłam niecałe 3 motki  (oryginalnie nitka ta jest zwijana podwójnie ).
Teraz nastąpi  TA chwila czyli.....zdjęcia
no to lecim


na plaskacza



wzorek dołu



wzorek góry




mój fotograf synek Mateusz
Miłego tygodnia pozdrawiam

środa, 7 sierpnia 2013

Mam i ja!





Wczoraj na moim grzbiecie wylądował top.Powiecie top jak top czym tu się chwalić.Ano kochani jest czym bo:
po pierwsze primo-to top 110 z Burdy 7/2013
po drugie primo-to top samo szyty jest!
po  trzecie primo- instrukcja szycia wyszła spod tych zdolnych łapek 
a po czwarte primo-jak wiecie to początki mojego szycia więc stopień trudności wzrósł ale patrz drugie primo i wszystko jasne.
Generalnie jestem zadowolona(te słowa już gdzieś kiedyś padły i w tym miejscu ukłony dla ulubionego kamerzysty) chociaż kilka rzeczy bym zmieniła.
Według mnie dekolt za duży mimo skrócenia ramiączek o ok.3 cm,tył delikatnie się rozjeżdża .Po głębszych przemyśleniach dochodzę do wniosku ,że gdybym szyła z polecanego materiału czyli dżerseju to byłoby lepiej.Ja uparłam się na dzianinę bo.....miała piękny jagodowy kolor a dżersej nie!
Top wczoraj został przetestowany i ogłaszam ,że warto bo fajny,nie za trudny a ,że dekolt trochę za duży no cóż.....pomoże załatwić parę spraw !
a teraz wracamy do topu ,parę szczegółów-samego szycia to tu nie za wiele za to można poszaleć z szyciem ręcznym!
A teraz sesja zdjęciowa(kiepska!)









jak zwykle coś mówię!






  teraz szczegóły
ręcznie podszyty dół


szew boczny podszyty maszynowo zgodnie z podpowiedzią Agnieszki

ręcznie podszyłam odszycie pachy tyłu

ramiączka ozdobiłam cekinami i ręcznie przyszyłam
 A na koniec opowiem Wam jeszcze jaką wczoraj przeżyłam przygodę.
Umówiłam się z P.Doktor pediatrą na bilans młodszego syna.Wszystko miło pięknie p.doktor zaprasza ma 14,więc śmigamy a mamy co bo jeżdżę ok 30 kilometrów z dzieciakami bo to jedyna sensowna osoba,która WIE! jak leczyć dzieci i w100% mam do niej zaufanie.No więc jadę sobie jadę a tu naraz droga rozkopana i objazd i sic! przecież ja znam tylko tę jedną ,no dobra piękne tablice informują mnie ,że tam i tam to pewnie wyjadę tam gdzie chcę.Kochane nic bardziej błędnego! bo  po paru kilometrach sic! kolejna droga rozkopana! i w tym momencie byłam w czarnej du..... bo przypominam to objazd objazdu.Zdenerwowałam się okrutnie ,upał jak jasna cholera,dziecko z tyłu krzyczy -niedobrze mi mamusiu! jacie pędzę co teraz,zupełnie nie wiem gdzie jestem, dobrze ,że jeszcze napisy na sklepach po polsku! zdesperowana rzuciłam się na dwie kobiety stojące na chodniku z prosbą o pomoc.Gdy ujawniłam ,gdzie chcę jechać panie spojrzały na mnie lekko z niedowierzaniem  i w końcu jedna podjęłą męską decyzję i mówi ,że owszem ona wie gdzie to jest ale nie kieruje autem więc mi tego nie wytłumaczy ale jeśli ZGODZĘ SIĘ ZABRAĆ JĄ ZE SOBĄ to ona mnie pokieruje! czy się zgodzę  no jasne ,że  tak kobieto ratujesz mi życie!No więc obca kobieta kieruje mnie przez zawiłości miasta a uwierzcie lekko nie było spociłąm się jak ta przysłowiowa mysz ale uffff udało się .Jakoś dojechałyśmy na miejsce szczęśliwie .Zapewne ta Pani mnie nie czyta ale w tym miejscu BARDZO JEJ DZIĘKUJĘ !!!! ZWRÓCIŁA MI WIARĘ W LUDZI I ICH BEZINTERESOWNOŚĆ!!!!

To by było na tyle ,wytrwałym gratuluję
Pozdrawiam miłego dnia

niedziela, 4 sierpnia 2013

Połączenie...mam nadzieję udane

Odwiedzając  różne blogi szyciowe często spotykałam się ze słowami  :"wez swoją ulubioną bluzkę/tunikę/sukienkę i odrysuj na materiale" .Postanowiłam spróbować i tak z kawałka białego dżerseju,nici  maxi metalic, szpilek, igieł  itp. szyciowo potrzebnych rzeczy powstało "coś"
A  ,że  pewna  blogowo bliska mi osoba w paru miłych słowach uświadomiła mi ,że jednak coś tam potrafię i mam próbować dalej  to tym bardziej czułam "wiatr we skrzydłach".
No to spróbowałam.
Sama sukienka całkiem prosta ,wykrój odrysowałam z  dzianinowej tuniki.Uszyłam toto (uwierzcie łatwo nie było,pierwszy raz szyłam dżersej),dla pewności podkroję dekoltu i końce rękawków podkleiłam fizeliną i  fajne owszem nawet rozmiar pasował ale jakieś łyse  było.Więc popędziłam do pasmanterii i nabyłam Maxi metalic białe ze srebrną nitką,przeszukałam internet coby tu z tego zrobić i  eureka w "Małej Dianie" z 2003 r. szal z ozdobna koronką.
Szybko wzięłam się do roboty,koronka powstała w try miga tylko zakończenie lekko po swojemu zrobiłam i jest.
Przypięłam szpilkami i o dziwo nawet fajne stwierdziłam .
 Na  wykończenie dekoltu pasek ze słupków obrobiony łańcuszkiem przyszyty  i na ramionach i.....
 tadam oto jest pierwsze moje dzieło szyciowo-szydełkowe

(osoby o słabych nerwach niech uważają,teraz nastąpi wysyp zdjęć kiepskiej jakości)





wybaczcie wiem ,ze zdjęcie prześwietlone ale nie mogłam sobie odmówić  ,prawie rozmiar 38








A teraz parę szczegółów
"koronka" u dołu


wykończenie dekoltu


"koronka"lewa strona ,przyszyta ręcznie
wykończenie dekoltu przedłużyłam aż do końca ramiona



a całość szyłam szwami francuskimi
Nie powiem podoba mi się ,dzisiaj zostało przetestowane,trochę parzy ale to dżersej więc cudów nie wymagam.W głowie jednak " wyglądało" lepiej i ja tez prezentowałam się jako małe 38 a nie duże 40 ale cóż ...jak się nie ma co się lubi.....


A u Agnieszki i jej ślubnego konkurs jakiego jeszcze nigdy i nigdzie chyba nie było.

Dziewczyny zachęcam   bo zabawa będzie przednia,sama chce wziąć udział,na razie mam sto pomysłów ale ten jeden właściwy już się klaruje.

Pozdrawiam ,miłego słonecznego tygodnia