Grubego,mięsistego,mięciutkiego,milusiego,takiego super!
Wcale nie miałam jej w planach .Poszłam do pasmanterii kupić guziki a wyszłam z materiałem.Czy któreś z Was też się to zdarzyło????
Sklep ,w którym kupuję jest dwupoziomowy-na górze pasmanteria,firanki a na dole tkaniny.
Gdy tylko weszłam pani sprzedająca zaraz do mnie podeszła i rzuciła z szerokim uśmiechem-mamy dostawę dresówki ale takiej konkretnej-:))))))
Taaa i już mnie miała!
Zaraz w głowie ulągł mi się pomysł na sukienkę,mięciutką ,cieplutką
Cóż miałam robić wszak moja silna wola słabą jest.
Ale guziki też kupiłam,żeby nie było!
I tak 13 w piątek!!!! zabrałam się za szycie.Dzień jak co dzień a poza tym ta 13 to do tej pory łaskawa dla mnie była więc nie ma marudzić.Jak materiał kupiony to musi być uszyte "na wczoraj"
Skorzystałam z wykroju z którego szyłam tę sukienkę ,zmniejszyłam tylko dekolt z przodu i tyłu (by był łódkowaty) i przedłużyłam rękaw.Dodałam tez po parę centymetrów(ok.2cm) po bokach,chciałam by wyszła luzna .
Od siebie dodałam małe kieszenie.
Taśma ozdobna ,której użyłam do ozdoby kieszeni,rękawów i szwu ramienia to tasiemka skajowa z ponabijanymi drobnymi nitami.
Obyło się bez komplikacji jak to 13 w piątek-:)
A tak sie prezentuje
| jak miło przysiąść na progu swojego domu-:))) |
Pozdrawiam i słońca życzę w nadchodzącym tygodniu -:)
Dres fajny jest! :)))
OdpowiedzUsuńA poza tym, to podziwiam za to zdanie: "Jak materiał kupiony to musi być uszyte "na wczoraj".
Bo u mnie to najczęściej jest tak, że jak materiał kupiony, to ja dopiero zastanawiam się, przeglądam gazety, nie mogę się zdecydować, radzę się wszystkich, co też byłoby najlepsze do uszycia. A to chyba przez strach, że jak źle wybiorę albo, co bardziej prawdopodobne, coś mi nie wyjdzie, to zniszczę materiał.
Ale to nie zawsze! mam kilka materiałów ,które nabierają mocy urzędowej.
UsuńA ten to zaraz na sukienkę mi pasował dlatego został tak szybko spożytkowany-:)
Wiesz, co mi się podoba najbardziej? Te ozdobne taśmy - z potencjalnie "zwykłej" sukienki zrobiły coś z charakterem.
OdpowiedzUsuńO tym, że bardzo dobrze w niej wyglądasz, to powinnaś sama wiedzieć, bo lustra w domu chyba są!!!
I jeszcze raz napiszę - szyj, kobieto, bo tkwi w Tobie gigantyczny potencjał.
I podobnie jak Anię - zdanie, że skoro materiał kupiony, to musi być uszyte... u mnie to tak nie działa :)) U mnie to raczej - jak materiał kupiony to musi odleżeć i nabrać mocy urzędowej :)))))
Masz racje bez tych taśm sukienka była po prostu nudna.
UsuńWiem ,wiem.....skromna jestem-:)ale lustro mam takie prawdomówne.
Czekam na Burdę,jest tam taki fajny żakiet(przynajmniej tak wygląda w miniaturce),mam nadzieje ,że nie będzie za trudny bo już kupiłam .....zasłonkę na niego-:))))
Dres jest fajniutki. Z tą pasmanterią ja mam to zawsze. Idę po igłę wychodzę z włóczką na sweterek, idę po guziki- wracam z kordonkiem na obrus. Staram się nie chodzić do pasmanterii sama:)
OdpowiedzUsuńFajniutki i cieplutki.Szczerze powiem ,że mi ulżyło ,że nie tylko ja tak mam-:)
OdpowiedzUsuńZ szyciem to u mnie nie po drodze:)Ale patrzeć i podziwiać mogę przecież:)Pięknie Ci wyszła ta sukienka...i wszystko inne prace też:)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Kasiu śliczne rzeczy robisz,z przyjemnością obejrzałam Twoje prace-:)))Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńŚwietna sukienka. Sama na taki "dresik" choruję, żeby na zimę po domu (i nie tylko) mieć w czym gonić. Ciepła, wygodna, z kieszeniami - esencja praktyczności :)
OdpowiedzUsuńO tak! polecam ! w taki bury,deszczowy dzień jak dzisiaj sprawdza się rewelacyjnie-:)))
OdpowiedzUsuńO jaaa, ale super kiecka! :D Dobrze w niej wyglądasz :)
OdpowiedzUsuńDziękuję-:)) i dobrze się w niej czuję.Pozdrawiam i zapraszam częściej
OdpowiedzUsuń