A ,że pewna blogowo bliska mi osoba w paru miłych słowach uświadomiła mi ,że jednak coś tam potrafię i mam próbować dalej to tym bardziej czułam "wiatr we skrzydłach".
No to spróbowałam.
Sama sukienka całkiem prosta ,wykrój odrysowałam z dzianinowej tuniki.Uszyłam toto (uwierzcie łatwo nie było,pierwszy raz szyłam dżersej),dla pewności podkroję dekoltu i końce rękawków podkleiłam fizeliną i fajne owszem nawet rozmiar pasował ale jakieś łyse było.Więc popędziłam do pasmanterii i nabyłam Maxi metalic białe ze srebrną nitką,przeszukałam internet coby tu z tego zrobić i eureka w "Małej Dianie" z 2003 r. szal z ozdobna koronką.
Szybko wzięłam się do roboty,koronka powstała w try miga tylko zakończenie lekko po swojemu zrobiłam i jest.
Przypięłam szpilkami i o dziwo nawet fajne stwierdziłam .
Na wykończenie dekoltu pasek ze słupków obrobiony łańcuszkiem przyszyty i na ramionach i.....
tadam oto jest pierwsze moje dzieło szyciowo-szydełkowe
(osoby o słabych nerwach niech uważają,teraz nastąpi wysyp zdjęć kiepskiej jakości)
| wybaczcie wiem ,ze zdjęcie prześwietlone ale nie mogłam sobie odmówić ,prawie rozmiar 38 |
A teraz parę szczegółów
| "koronka" u dołu |
| wykończenie dekoltu |
| "koronka"lewa strona ,przyszyta ręcznie |
| wykończenie dekoltu przedłużyłam aż do końca ramiona |
| a całość szyłam szwami francuskimi |
A u Agnieszki i jej ślubnego konkurs jakiego jeszcze nigdy i nigdzie chyba nie było.
Dziewczyny zachęcam bo zabawa będzie przednia,sama chce wziąć udział,na razie mam sto pomysłów ale ten jeden właściwy już się klaruje.
Pozdrawiam ,miłego słonecznego tygodnia


